Kategoria: Okupacja w Warszawie

Pierwszy dzień w Warszawie

Wyszliśmy z Dworca Głównego w Aleje Jerozolimskie. Skręciliśmy w Marszałkowską w kierunku placu Zbawiciela. Byłem znowu u siebie. Szliśmy Marszałkowską. Po skoku, w drodze na stację w Wyszkowie, uzgodniliśmy, że w Warszawie pójdziemy na różne adresy kontaktowe: my dwaj z „Dżulem” na Puławską, pozostała Więcej…

„Ciotka”

„Ciotka” – osoba, fach, instytucja konspiracyjna, najserdeczniejsze wspomnienia każdego cichociemnego skoczka. I nie wykuty jeszcze tytuł na pomniku bohaterów i na wielu wojennych mogiłach. Z „ciotką” spotykał się każdy z nas zaraz po zgłoszeniu się na adres kontaktowy w Warszawie. „Ciotka” prowadziła do pierwszego Więcej…

Spotkanie z żoną

Zaprowadziła mnie „ciotka Antosia”. Nie miała zaufania do mojej samodzielności na ulicy. Umówiony lokal, prywatne mieszkanie w rejonie placu Narutowicza. Chwilowy brak prądu – częsta uciążliwość w okupowanej Warszawie – wyreżyserował uroczystą oprawę tego spotkania. Półki pełne książek, owalny mahoniowy stół, dwie Więcej…

Początek roboty

Wyobrażałem sobie, że dostanę przydział organizacyjny i robotę nazajutrz po zameldowaniu się w Warszawie, a tymczasem od kilku dni czekałem bezczynnie. Moje natarczywe nalegania o kontakt z właściwą komórką „ciotka Antosia” zbywała lakonicznym – nie nudź, czytaj gazety, zdążysz. Miałem do niej o to Więcej…

„Agaton” (zmodyfikowany)

Działalność wywiadowcza prowadzona była przez Oddział II Komendy Głównej AK, który w latach 1941-1944 obejmował 9 wydziałów. Jednym z nich był „198” – Legalizacja i Technika. Głównym zadaniem tego wydziału była „legalizacja”, to jest dostarczanie fałszywych dokumentów dla potrzeb wywiadu. Tak jak każda konspiracyjna Więcej…

„Gajewski”

W pracowniach fałszywych dokumentów niemałą rolę odegrali architekci. Nieprzypadkowo. Kiedy w kwietniu 1942 roku dostałem rozkaz zorganizowania Wydziału Legalizacji i Techniki wywiadu, stanąłem wobec problemu, gdzie szukać ludzi do takiej roboty. Odwaga to za mało, trzeba kwalifikacji dobrego kreślarza-grafika; narysować pieczęć lub tekst wydrukowany Więcej…

„Żmijewski”, „Blikle”, „Franaszek”

Przydatność architektów do roboty fałszywych dokumentów sprawdzona u „Gajewskiego” zadecydowała o tym, że i trzy następne nasze pracownie – „Żmijewski”, „Blikle” i „Franaszek” – miały architektoniczną obsadę. Latem 1942 roku wystartował „Żmijewski”. Prowadził tę pracownię Andrzej Strachocki z żoną Danutą – „Małgorzatą”. Z Andrzejem Więcej…

Foto i inne pracownie techniczne

Nieodzownym elementem naszej fałszerskiej działalności były pracownie fotograficzne. Mieliśmy dwie, a prowadzili je: Zdzisław Marcinkowski – „Senex”, wybitny artysta fotografik, rozmiłowany w warszawskiej Starówce, i inżynier Zbigniew Gniazdowski – „Inżynier”, fotografik, pionier kinematografii, jeden z pierwszych operatorów filmowych w Polsce. Pracowali obaj w swych domowych Więcej…

„Bracia Pakulscy”

Tak jak nazwy cukierni patronowały naszym pracowniom fałszywych dokumentów, tak zacna firma „Bracia Pakulscy” – niedościgły wzór dzisiejszych Delikatesów – użyczyła nazwy naszym pracowniom technicznym. Nazwy i tradycji dobrego zaopatrzenia. W niektórych działach prześcignęliśmy nawet firmę-patrona. U naszych „Braci Pakulskich” można było zamówić wszystko. Więcej…

„Philips”

Osobny dział „Braci Pakulskich” stanowiła pracownia radiowa „Philips”, którą kierował Adam Drzewoski – „Benon”, „Philips”. Do naszego wydziału dołączył wiosną 1943 roku z harcerskich Grup Szturmowych (GS), gdzie przeszedł przeszkolenie bojowe i praktykę w Małym Sabotażu. Studiował w Państwowej Szkole Elektrycznej drugiego stopnia i Więcej…

Łączność

Żeby nasze pracownie mogły funkcjonować i współdziałać ze sobą i z innymi komórkami AK – niezbędna była konspiracyjna łączność. Przekazywanie – pod okiem żandarmerii i gestapo – tajnych informacji i materiałów. Oficjalna poczta nie wchodziła w grę. Przez telefon można było przekazać tylko prostą Więcej…

Poczta

Na początku roku 1944 wpadliśmy na pomysł, który teoretycznie zabezpieczał naszą tajną pocztę przed Niemcami. Wykorzystaliśmy ich kult dla instytucji, pieczęci, dla słów: „Geheim” – tajne i „Dienstlich” – służbowe. Nasze przesyłki przestały być tajną pocztą AK, stały się oficjalną korespondencją pomiędzy niemieckimi instytucjami. Więcej…

„Skrzynka” i lokal kontaktowy

Uzupełniającym ogniwem łączności były „skrzynki pocztowe” i lokale kontaktowe. „Skrzynka” – to miejsce, w którym można było zostawić i odebrać wiadomość lub pocztę. Miała jeszcze tę dodatkową zaletę, że oddawca i odbiorca mogli być sobie nieznani. Wystarczyło znać miejsce i hasło. Lokal kontaktowy umożliwiał Więcej…

Mieszkanie

W okupowanej Warszawie wynajęcie pokoju komuś, o kim wiadomo było, że tkwi w robocie konspiracyjnej, a do tego jeszcze żyje na lewych papierach, było aktem świadomego ryzyka i odwagi. Gdyby nie tysiące ludzi, którzy nie bali się podjąć tego ryzyka, nie byłoby tak rozbudowanej Więcej…

Ostatnie dni okupacji

23 lipca 1944 roku staliśmy z „Krystyną” w milczącym tłumie na rogu Nowego Światu i Alei Jerozolimskich. Patrzyliśmy z satysfakcją i z pogardą. Niemcy uciekali. Nie cywilne władze i volksdeutsche, chyłkiem, po nocy, ładujący ukradziony dobytek na ciężarówki, ale wojsko niemieckie, jawnie, w biały Więcej…

Palmiry

Grób Czesława Jankowskiego

Przyszli po ojca 20 kwietnia 1940 roku o szóstej rano. Dwóch cywilów i czterech umundurowanych gestapowców z bronią w ręku. Były to pierwsze, na szeroką skalę przeprowadzone, aresztowania wśród adwokatury warszawskiej. Po kilkugodzinnej rewizji zabrali go na Szucha. Resztę domowników zamknęli w kancelarii i plądrowali Więcej…